Ostatnim razem opisywałem początki mojej przygody z hi-fi. Dziś przejdziemy do czasów bardziej nam współczesnych czyli CD, MP3 i wieży SANYO.
Odcinek drugi - O przygodzie z kompaktową wieża i o tym gdzie zgubiłem CD, MP3?
Kiedy, tak jak pisałem w poprzednim poście, moja Santana 9010 zaczęła chorować na potencjometr, a jakości dźwięku nie mogłem już tłumaczyć analogowymi nośnikami, zacząłem powoli rozglądać się za nowym odtwarzaczem wszelakich analogów.
Decyzje o zakupie przyspieszyło dodatkowo, uszkodzenie jednego z kanałów S9010 co spowodowało, że cofnąłem się do czasów mono- lipa, jeśli wszędzie i wszystkim opowiada się o świetnej jakości winyli, i prowadzi się krucjaty przeciwko mp3.
Po przeszukaniu allegro, gumtree i innych serwisów ogłoszeniowych znalazłem wieżę SANYO DCX W8.
Co skłoniło mnie do kupna akurat takiego sprzętu? Zalety mógłbym śmiało wymieniać do końca tego posta, najważniejsze jednak stanowiły: cena (50 zł!) oraz komplet potrzebnych mi funkcji. Dodatkową zaletą sprzętu był jego stan- nówka nie licząc jednego z kaseciaków(delikatnie zużyty) oraz bardzo atrakcyjny wygląd (gusta:).
Wieża, to komopaktowy sprzęt rodem z końcówki lat 80. Posiada analogowy zintegrowany tuner, 2xMC deck, gramofon i uproszczony trzykanałowy equalizer. Sprawdza się również jako wzmacniacz dodatkowego sprzętu dzięki pojedynczemu wyjściu AUX (2x Chinch).
Nie mam zarzutów dotyczących wyszukiwania stacji radiowych, odtwarzania kaset magnetofonowych czy też płyt winylowych.
Zastosowana w gramofonie wkładka to ST 48 D, stosowana często w tańszych konstrukcjach kompaktowych od opisywanego Sanyo, poprzez Sharp, Sony i nawet co poniektóre konstrukcje Technics. Wkładka cechuje się niską ceną, oraz niezniszczalnością (wniosek taki wyciągam z doświadczenia płynącego z wykorzystywania jej - ciągłego- przez 15 lat w sprzęcie mojego taty:).
Podwójny kaseciak, to typowo tania konstrukcja oparta o układ jedno głowicowy- bez szału. Pracował cicho i bez większych problemów, jednak nie polecam go dla fanów taśm magnetofonowych. Dźwięk był płaski i przytłumiony, co szybko zniechęcało do aktywnego słuchania muzyki z tego nośnika.
Po pewnym czasie, zamaniło mi się kupno odtwarzacza CD. Wcześniej nie wspominałem o tym bym był wielkim fanem tego nośnika, głównie z powodu niewielkiej kolekcji muzyki nagranej na CD. Moje zasoby opierały się tak jak pisałem wcześniej, głównie o płyty winylowe, kasety magnetofonowe i mp3.
Niemniej niska cena odtwarzacza jaki niedługo później kupiłem (i pragnienie posiadania) skłoniły mnie do nabycia SONY CDP295.
Zakup ten okazał się być przełomowy (dlaczego- okaże się trochę później), odtwarzacz służy mi do dziś.
Jeśli chodzi o ocenę tego sprzętu, to rekomenduje go na pierwszy a może i nawet docelowy odtwarzacz w waszych zestawach. Co prawda nie posiada on, jak większość sprzętów pierwszej generacji, systemu antywstrząsowego (przez co mogą zdażyć się przeskoki lasera na płycie, jeśli wystapią duże wibracje), ale nadaje się idealnie do domowego odsłuchu. Jego design jest delikatny, duży wyświetlacz z niebieskimi diodami pozwala na czytelną obsługę, klawiatura posiada funkcję wyboru ścieżki od 1 do 12 oraz ścieżki których numer można wprowadzic ręcznie.
Model nie jest szczególnie bogaty w dodatkowe funkcje, czego zaletą jest znikoma awaryjność.
Przełomowym odtwarzacz stał się dla mnie z jeszcze jednego powodu- stał się pierwszym elementem docelowej wieży hi-fi, jakiej złożenia podjąłem się niedługo po jego zakupie. Oparłem się od tego czasu (z małymi wyjątkami na marce SONY).
Po zakupie odtwarzacza CD zacząłem zastanawiać się nad kupnem innych segementów- trochę poprzez chęć podniesienia jakości odtwarzania pozostałych nośników, trochę poprzez to że nie pasował mi wygląd zestawu a przede wszystkim przez kolumienki głośnikowe od SANYO- dwudrożne, lekko płaskie i nadające się co najwyżej do odsłuchu radia. Do tej pory na zestaw wydałem 80 zł więc ostrożenie rozpocząłem poszukiwania od nowego wzmacniacza- oczywiście SONY. Jak mi poszło? O tym jutro.
Ostatnia kwestia tego odcinka, to MP3. Gdzie zgubiłem ten format? Mniej więcej w 2007 roku, otrzymałem swoj pierwszy i ostatni jak na razie odtwarzacz mp3 - Sandisk SANSA e100. Pamięć 1GB (olbrzymia jak na tamte czasy), doskonały equalizer, ładny srebrno biały design i bardzo dobre słuchawki douszne. Zasilanie odybwa się poprzez 1 akumulator AAA. Dziś używam go sporadycznie wraz z zestawem słuchawkowym Philips SHP 1900.
MP3 to rozwiązanie kompromisowe- wygodnie zabrać muzykę w tej formie na wycieczkę, czy wyciszyć się podczas jazdy tramwajem. W domowym zaciszu wole jednak odpalić analog.
To tyle. Ten poradniko- blog dotyczyć ma hi-fi a odtwarzacz mp3 nie wpisuje się nijak w ten wzorzec (przynajmniej dla mnie).
Miłego dnia i do przeczytania!
Odcinek drugi - O przygodzie z kompaktową wieża i o tym gdzie zgubiłem CD, MP3?
Kiedy, tak jak pisałem w poprzednim poście, moja Santana 9010 zaczęła chorować na potencjometr, a jakości dźwięku nie mogłem już tłumaczyć analogowymi nośnikami, zacząłem powoli rozglądać się za nowym odtwarzaczem wszelakich analogów.
Decyzje o zakupie przyspieszyło dodatkowo, uszkodzenie jednego z kanałów S9010 co spowodowało, że cofnąłem się do czasów mono- lipa, jeśli wszędzie i wszystkim opowiada się o świetnej jakości winyli, i prowadzi się krucjaty przeciwko mp3.
Po przeszukaniu allegro, gumtree i innych serwisów ogłoszeniowych znalazłem wieżę SANYO DCX W8.
Co skłoniło mnie do kupna akurat takiego sprzętu? Zalety mógłbym śmiało wymieniać do końca tego posta, najważniejsze jednak stanowiły: cena (50 zł!) oraz komplet potrzebnych mi funkcji. Dodatkową zaletą sprzętu był jego stan- nówka nie licząc jednego z kaseciaków(delikatnie zużyty) oraz bardzo atrakcyjny wygląd (gusta:).
zdjęcie zaciągnięte z internetów (jak tylko odkopie moje zdjęcia obiecuję upload całej galerii)
Nie mam zarzutów dotyczących wyszukiwania stacji radiowych, odtwarzania kaset magnetofonowych czy też płyt winylowych.
Zastosowana w gramofonie wkładka to ST 48 D, stosowana często w tańszych konstrukcjach kompaktowych od opisywanego Sanyo, poprzez Sharp, Sony i nawet co poniektóre konstrukcje Technics. Wkładka cechuje się niską ceną, oraz niezniszczalnością (wniosek taki wyciągam z doświadczenia płynącego z wykorzystywania jej - ciągłego- przez 15 lat w sprzęcie mojego taty:).
Podwójny kaseciak, to typowo tania konstrukcja oparta o układ jedno głowicowy- bez szału. Pracował cicho i bez większych problemów, jednak nie polecam go dla fanów taśm magnetofonowych. Dźwięk był płaski i przytłumiony, co szybko zniechęcało do aktywnego słuchania muzyki z tego nośnika.
Po pewnym czasie, zamaniło mi się kupno odtwarzacza CD. Wcześniej nie wspominałem o tym bym był wielkim fanem tego nośnika, głównie z powodu niewielkiej kolekcji muzyki nagranej na CD. Moje zasoby opierały się tak jak pisałem wcześniej, głównie o płyty winylowe, kasety magnetofonowe i mp3.
Niemniej niska cena odtwarzacza jaki niedługo później kupiłem (i pragnienie posiadania) skłoniły mnie do nabycia SONY CDP295.
zdjęcie pochodzi ze strony www.hifidatabase.com
Zakup ten okazał się być przełomowy (dlaczego- okaże się trochę później), odtwarzacz służy mi do dziś.
Jeśli chodzi o ocenę tego sprzętu, to rekomenduje go na pierwszy a może i nawet docelowy odtwarzacz w waszych zestawach. Co prawda nie posiada on, jak większość sprzętów pierwszej generacji, systemu antywstrząsowego (przez co mogą zdażyć się przeskoki lasera na płycie, jeśli wystapią duże wibracje), ale nadaje się idealnie do domowego odsłuchu. Jego design jest delikatny, duży wyświetlacz z niebieskimi diodami pozwala na czytelną obsługę, klawiatura posiada funkcję wyboru ścieżki od 1 do 12 oraz ścieżki których numer można wprowadzic ręcznie.
Model nie jest szczególnie bogaty w dodatkowe funkcje, czego zaletą jest znikoma awaryjność.
Przełomowym odtwarzacz stał się dla mnie z jeszcze jednego powodu- stał się pierwszym elementem docelowej wieży hi-fi, jakiej złożenia podjąłem się niedługo po jego zakupie. Oparłem się od tego czasu (z małymi wyjątkami na marce SONY).
Po zakupie odtwarzacza CD zacząłem zastanawiać się nad kupnem innych segementów- trochę poprzez chęć podniesienia jakości odtwarzania pozostałych nośników, trochę poprzez to że nie pasował mi wygląd zestawu a przede wszystkim przez kolumienki głośnikowe od SANYO- dwudrożne, lekko płaskie i nadające się co najwyżej do odsłuchu radia. Do tej pory na zestaw wydałem 80 zł więc ostrożenie rozpocząłem poszukiwania od nowego wzmacniacza- oczywiście SONY. Jak mi poszło? O tym jutro.
Ostatnia kwestia tego odcinka, to MP3. Gdzie zgubiłem ten format? Mniej więcej w 2007 roku, otrzymałem swoj pierwszy i ostatni jak na razie odtwarzacz mp3 - Sandisk SANSA e100. Pamięć 1GB (olbrzymia jak na tamte czasy), doskonały equalizer, ładny srebrno biały design i bardzo dobre słuchawki douszne. Zasilanie odybwa się poprzez 1 akumulator AAA. Dziś używam go sporadycznie wraz z zestawem słuchawkowym Philips SHP 1900.
To tyle. Ten poradniko- blog dotyczyć ma hi-fi a odtwarzacz mp3 nie wpisuje się nijak w ten wzorzec (przynajmniej dla mnie).
Miłego dnia i do przeczytania!